przez Jagoda » sobota, 22 stycznia 2011, 21:45
To prawda. Czasem czuję się jak szmata. Dyrektor mną pomiata, rodzice mnie zwyzywali, uczniowie przeklinają sobie swobodnie w mojej obecności, społeczeństwo mnie nienawidzi- a przede wszystkim czuję się całkowicie bezradna. Najfajniejsi są ci, którzy twierdzą, że to moja wina, bo nie umiem sobie "autorytetu" wyrobić u uczniów. Autorytet...u uczniów w gimnazjum...nie wiem, płakać się, czy śmiać? W mediach ciągle słyszę(lub czytam), że jesteśmy nieudolni, głupi, niedouczeni, a na szkoleniach dot. agresji wśród dzieci i młodzieży słyszę, że to nauczyciele prowokują naszą kochaną młodzież do takiego a nie innego zachowania i słyszę wezwania do "panowania nad emocjami" oraz "odwoływania się do uczuć dzieci". Przepraszam- ja zwariowałam, czy ten świat? Jak chamski uczeń , kiedy go kulturalnie przeproszę, bo stoi w przejściu i nie mogę zejść ze schodów mówi do mnie "turlaj się"( a z tyłu słyszę śmiechy rozbawionych kolegów, przed którymi się właśnie popisał) - to mam się go pytać, co czuje, kiedy tak do mnie mówi? Czy może mam barany liczyć, żeby się nie denerwować, żeby ręce się nie trzęsły- bo mam ochotę gadowi w gębę strzelić, a jeśli tego nie robię, to tylko dlatego, że jestem rozsądna- jest ode mnie większy, mógłby oddać, a na dentystę mnie nie stać?
Jestem u kresu sił. To prawda. Pracuję w gimnazjum od początków tej chorej reformy. Jest coraz gorzej! W szkole kradzieże, rozboje, próby podpalenia, przebite opony aut nauczycieli- ludzie, czemu o tym się nie mówi ( albo się mówi, ale tak, żeby zawsze nauczycieli o wszystko obwinić?)? A te wszystkie rady, szkolenia? Programy? Przecież to wcale NIE DZIAŁA! Uczniowie czują się BEZKARNI! Parę lat temu mieliśmy dwóch-czterech takich na całą szkołę, do których policję trzeba było wzywać, teraz mamy trzech w KAŻDEJ KLASIE niemalże!!! Zaczynam się bać.