Witam,
Jestem nauczycielem z 5-cio letnim stażem w szkole podstawowej. W ubiegłym roku otrzymalam swoje pierwsze wychowawstwo w klasie integracyjnej(aktualnie piątej). Piszę do Państwa w poszukiwaniu porady w poważnej sprawie wychowawczej. Otóż od połowy ubiegłego roku szkolnego jeden z rodziców uczennicy mojej klasy wysyla notoryczne skargi na nauczycieli, oskarżając w nich m.in pedagoga, nauczyciela wspomagajacego a nawet samą dyrekcję o kłamstwa, lekceważenie dziecka itp. Wszystkie sytuacje jakie rodzic opisuje są wyssane z palca, rodzic wierzy w opinie swojego dziecka, a wszystkich którzy jej przeczą oskarża o kłamstwa. Skargi trafiaja do szkoły co tydzień. Rodzic wysyla je równiez do kuratorium, GZO i burmistrza miasta. Ciężko jest mi Państwu przytoczyć wszytkie sytuacje jakie w tych pismach są opisywane; sa to między innymi oskarżenia o znecanie się nad dzieckiem, lekceważenie go itp. Z ręka na sercu mogę potwierdzic , że są to ewidentne kłamstwa..... Problem polega na tym, że oskarżani nauczyciele czują się zaszczuci i wystraszeni. Dyrekcja odpowiada na pisma wyjaśniając rodzicowi każda sytuację popierając argumenty róznymi dowodami, świadkami sytuacji ipt. Niestety rodzic nadal pisze skargi... Co możemy zrobic? jak sie bronić? Dodam, że uczennica ma problemy w nauce ( zaostrzyly się po zakończeniu etapu nauczania wczesnoszkolnego). Z góry dziękuje za opowiedź
